Wspˇlna modlitwa i wi?zi spo?eczne

Wobec rozwoju socjologii na przestrzeni XIX i XX wieku jedna z koncepcji spo?ecze?stwa, propagowana przez ?rodowiska liberalne, sta?a si? tak naprawd? ci??ka do obronienia. Chodzi mianowicie o definicj? okre?laj?c? spo?ecze?stwo jako zbiór jednostek, czy te? „atomów”. Definicja ta nie uwzgl?dnia bowiem relacji i wi?zi, jakie istniej? mi?dzy poszczególnymi lud?mi. Rzeczone konotacje tworz? tak naprawd? odr?bne „mini-spo?eczno?ci”, w ramach których poszczególne osoby dokonuj? okre?lenia swojej przynale?no?ci i odr?bno?ci. W praktyce zatem realnym punktem odniesienia nie s? wcale pojedynczy m??czy?ni i kobiety, a grupy. Tak naprawd? dopiero grupy wraz z wi?ziami, które je spajaj?, oraz relacjami, jakie zachodz? zarówno w ich ramach, jak i wobec ?rodowiska zewn?trznego w stosunku do grupy, daj? obraz tego, czym jest spo?ecze?stwo.

Nieprzypadkowo zosta?o dokonane rozdzielenie mi?dzy kategoriami relacji i wi?zi. Te pierwsze s? bowiem odzwierciedleniem w?a?ciwie wszelkich form interakcji b?d? oddzia?ywania, jakie zachodz? w spo?ecze?stwie. Wi?zi za? s? szczególnego rodzaju relacjami, przede wszystkim trwa?ymi (w mniejszym b?d? wi?kszym stopniu) oraz oparte na pewnym niezmiennym za?o?eniu czy te? paradygmacie. To w?a?nie wi?zi sprawiaj?, ?e poszczególne grupy  mog? w ogóle istnie?. Jako ?e rozró?niamy pewne odmiany wi?zi, równie? grupy spo?eczne maj? odmienny charakter. W rodzinach si?? rzeczy dominuj? wi?zi naturalne, wynikaj?ce z samego faktu pokrewie?stwa biologicznego(cho? nie tylko). Z kolei w ró?nego rodzaju organizacjach g?ówn? rol? odgrywaj? wi?zi zrzeszeniowe. W ka?dej z nich jednak istniej? pewne formy b?d? „rytua?y”, które pozwalaj? na utrzymywanie i wzmacnianie rzeczonych wi?zi. Jakkolwiek przejawi? si? w?ród spo?ecze?stw na naszym kontynencie (w mniejszym lub wi?kszym stopniu) tendencje laicyzacyjne, wci?? jedn? z form, szczególnego rodzaju zreszt?, pozostaje wspólna modlitwa.

Zespojenie i solidarno??

Rzecz jasna trudno wyobrazi? sobie tak? formu?? podtrzymywania wi?zi bez wspólnie wyznawanej religii. W przypadku chrze?cija?stwa   wspólne rozmowy z Bogiem s? mocno zalecane, cho?by ze wzgl?du na tak prozaiczn? przyczyn?, jak stanowienie przez wszystkich ludzi wierz?cych jednej „rodziny” w ramach Ko?cio?a. Wspólna modlitwa ma zatem niezwykle silny i pozytywny wyd?wi?k, gdy? wierni w pewien sposób „wzmacniaj? si?” nawzajem. Rzecz jasna w ?wiecie wspó?czesnym wspólne mod?y maj? nieco inny charakter ni? w pierwszych wiekach istnienia chrze?cija?stwa. Dzi? taka forma w?a?ciwie ogranicza si? do ?cian ko?cio?ów. Pierwotnie jednak chrze?cijanie tworzyli grupy, które ?y?y ze sob? w niezwykle za?y?ej komitywie. Wspólna modlitwa by?a nie tylko elementem mszy, ale tak?e codziennego ?ycia, jak równie? podparciem w trudnych sytuacjach. Na wspólnej modlitwie spotyka?y si? nieraz osoby nawet ?ywi?ce do siebie niezbyt pozytywne uczucia, gdy? by?a ona równie? momentem wyciszenia i refleksji-nad ?wiatem, innymi lud?mi i samym sob?. Taka modlitwa stanowi?a równie? czynnik to?samo?ciowy dla spo?eczno?ci chrze?cija?skich-osoby wyznaj?ce politeizm nie mog?y zrozumie? pewnego fenomenu wspólnej modlitwy, uznaj?c j? jedynie za swego rodzaju „dziwactwo” czy ?miesznostk? chrze?cijan. Tu w?a?nie dochodzi wa?ny element wspólnotowy-taka modlitwa ma sens jedynie w momencie, kiedy zgromadzone osoby s? w mniejszym b?d? wi?kszym stopniu „przekonane” do obiektu swojej wiary. W czasie takiej wspólnej ekspresji wyznania dochodzi do swego rodzaju podwójnego zjawiska. Z jednej strony bowiem ka?da osoba deklaruje swoim zachowaniem, ?e jest osob? wierz?c? i poczuwa si? do przynale?no?ci. Z drugiej strony za? wszyscy zgromadzeni w pewien sposób utwierdzaj? si? w swojej wierze. Pojawia si? tok my?lenia-”ja widz?, ?e wierzycie Wy, wi?c nie jestem sam w swoim wyznaniu, s? inni ludzie, którzy to podzielaj?”.W pierwszych wiekach chrze?cija?stwa by?o to niezwykle istotne, chrze?cijanie nie stanowili bowiem dominuj?cej grupy wyznaniowej, a ich praktyki cz?sto spotyka?y si? z nacechowan? negatywnie (czy to poprzez kpin?, czy przez oburzenie) reakcj? politeistycznie nastawionej wi?kszo?ci zamieszkuj?cej Cesarstwo Rzymskie.

Kontynuacja

Oczywi?cie w dzisiejszym kszta?cie spo?ecze?stw bezpo?rednie kopiowanie wzorców sprzed setek lat nie zda?oby egzaminu. ?yj?c w dzisiejszych miastach i wsiach nie jest mo?liwe tak „ci?g?e” wspólne bytowanie ludzi przynale??cych do okre?lonej parafii. Wystarczy zreszt? spróbowa? sobie wyobrazi?, jak wygl?da?yby takie próby w przypadku ch?ci zebrania wszystkich ludzi z parafii w ?redniej wielko?ci mie?cie. Równie ci??ko oczekiwa?, ?eby w obecnie istniej?cych spo?eczno?ciach wszyscy z danej parafii znali si? nawzajem. Si?? rzeczy wi?c relacje mi?dzy lud?mi (ujmowane jako ca?okszta?t) w danej parafii s? du?o s?absze. Nie znaczy to jednak, ?e sama idea wspólnej modlitwy straci?a sens. Przeciwnie, wci?? jest praktykowana, cho? w znacznej mierze  w ko?cio?ach. Pomijaj?c niedzielne msze wspóln? modlitw? praktykuj? równie? pewne bardziej wyszczególnione grupy spo?eczne-czy to zwi?zane z edukacj?, czy z zawodem, b?d? te? innego rodzaju. Szególnie w dniach wa?nych dla danej grupy, np. w dniu ?wi?tej Barbary w przypadku górników. Na wspólnej modlitwie zbieraj? si? ró?nego rodzaju organizacje i ugrupowania odwo?uj?ce si? do nauki Ko?cio?a, jak cho?by te o profilu narodowym, konserwatywny, chadeckim, a nawet socjalnym. Wreszcie wspólna modlitwa prowadzona wewn?trz rodzin daje istotne wzmocnienie wi?zi rodziców zarówno z dzie?mi, jak i mi?dzy samymi sob?. Ma to zreszt? wymierne skutki-w przypadku praktykuj?cych rodzin, które poza regularnym ucz?szczaniem na msz? odmawiaj? codziennie modlitw? odsetek rozwodów i separacji jest znikomy.

Wreszcie na wspóln? modlitw? zbieramy si? z powodu pewnych wa?nych zdarze?-czy to ?lubu, czy chrztu dziecka, czy te? podczas pogrzebu. W przypadku tego ostatniego wspólna modlitwa daje pewnego rodzaju wytchnienie po??czone z nadziej?-zebrani modl? si?, bo wierz?, ?e ich bliskiego zmar?ego mo?e spotka? dobry los w raju. Jednak?e ze wzgl?du na to, ?e ?aden cz?owiek (gdy? ka?dy jest osob? s?ab? i grzeszn?) nie mo?e by? ca?kowicie pewien co do swojego zbawienia, modlitw? mo?na zdecydowanie dopomóc duszy w osi?gni?ciu upragnionego celu. Takie my?lenie daje pewnego rodzaju ulg? w typowym poczuciu bezradno?ci. Nie mo?na nic zrobi?, ?eby przywróci? do ?ycia cia?o, ale mo?na dopomóc duszy. I to w aktywnie,  cz??ciowo zapobiegaj?c w ten sposób ogarniaj?cemu cz?owiekowi (po pierwszych, gwa?townych reakcjach) marazmowi i przygn?bieniu.

Wyci?gn?? z zapomnienia

Ca?y czas trzeba pami?ta? o specyfice wspólnej modlitwy. W przeciwie?stwie do pewnych wspólnych czynno?ci, jak  spo?ywanie posi?ków czy wypoczynek, modlitwa nie odnosi si? do widzialnych i materialnych desygnatów. Nie znaczy to jednak, ?e nie mo?e ona sprawnie funkcjonowa? w grupach spo?ecznych, w jakich partycypujemy i z jakimi jeste?my silnie zwi?zani. Nie da si? ukry?, ?e po?wi?camy na modlitw? jako tak? ma?o czasu-ci?g?e zabieganie oraz sucha rytualizacja wyznawanej religii nie sprzyja regularnej modlitwie, nie mówi?c ju? o tej prowadzonej razem z innymi lud?mi. W jakikolwiek sposób by nie diagnozowa? przyczyn takiego stanu rzeczy, nie zmienia on jednak pozytywnych przymiotów wspólnej modlitwy, które w przypadku chrze?cija?stwa nie zmieni?y si? tak naprawd? na przestrzeni setek lat. Wci?? jest to dobra i maj?ca pozytywne skutki forma utrwalania wi?zi spo?ecznych, wyznawanej religii oraz w pewnym stopniu zwi?kszenia komfortu psychicznego.

Potrzebujesz pomocy w organizacji pogrzebu bliskiego? Kliknij tu.

 

Masz dodatkowe pytania? 
Skontaktuj si? z naszymi specjalistami, udzielamy darmowych porad. 


Napisz: pomoc@mementis.pl lub zadzwo?: 801 009 507


Infolinia czynna ca?? dob?.
Koszt po??czenia 36gr brutto/min. 
Dla komórek i tel. z zagranicy:  +48 538 449 984
Koszt po??czenia zgodnie ze stawkami operatora.

Marcin K?dzior


Komentarze